18 listopada 1918 r. – zaprzysiężenie Tymczasowego Rządu Republiki Polskiej Jędrzeja Moraczewskiego

18 listopada 1918 r. – zaprzysiężenie Tymczasowego Rządu Republiki Polskiej Jędrzeja Moraczewskiego

Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej(Rząd Jędrzeja Moraczewskiego)

Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej (rząd Jędrzeja Moraczewskiego). Od lewej siedzą: S. Thugutt, J. Moraczewski, J. Piłsudski, L. Supiński, L. Wasilewski. Na licencji Wikimedia Commons.

Maciej Orzeszko

99 lat temu, 18 listopada 1918 r., został zaprzysiężony pierwszy rząd odrodzonej Rzeczpospolitej, na którego czele stanął socjalista i były legionista Jędrzej Moraczewski. Rząd miał charakter tymczasowy, oprócz polityków Polskiej Partii Socjalistycznej weszli do niego przedstawiciele Polskiej Partii Socjal-Demokratycznej i Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast”, „Wyzwolenie” i „Lewica”. Przetrwał nieco ponad dwa miesiące, do 19 stycznia 1919 r.

Pierwsze miesiące niepodległości jesienią 1918 r. w niczym nie przypominały radosnego pikniku. Na ziemiach polskich panował chaos, brakowało władz, które byłyby w stanie zaprowadzić jakikolwiek porządek. W pewnym momencie przed 11 listopada istniały nawet trzy gabinety uzurpujące sobie prawo do bycia rządem RP: Komitet Narodowy Polski Romana Dmowskiego w Paryżu – uznawany przez Państwa Ententy, rząd Rady Regencyjnej w Warszawie, nie uznawany już praktycznie przez nikogo, i Tymczasowy Rząd Ludowej Republiki Polskiej Ignacego Daszyńskiego w Lublinie. W Galicji natomiast działała Polska Komisja Likwidacyjna. Droga do wyłonienia władz przyszłej Rzeczpospolitej Polskiej była długa i wymagała pogodzenia wielu skłóconych z sobą środowisk politycznych.

W dość uproszczonej wizji odzyskania przez Polskę niepodległości poczesne miejsce zajmuje data 11 listopada 1918 r., w którym to dniu Rada Regencyjna przekazała władzę wojskową przybyłemu do Warszawy 10 listopada Józefowi Piłsudskiemu. W istocie jednak proces ten był rozciągnięty w czasie.

I. Z łaski Państw Centralnych – Rada Regencyjna. 1916-18.

Zajęcie Królestwa Kongresowego przez Niemców i Austriaków w 1916 r. obudziło nadzieje części środowisk politycznych – tzw. pasywistów – na odtworzenie Polski w oparciu o Państwa Centralne, co od początku I Wojny Światowej zapowiadali obaj cesarze. Oczywiście nowym okupantom chodziło głównie o pacyfikację okupowanych obszarów, wykorzystanie ich w swoim wysiłku wojennym oraz pozyskanie „mięsa armatniego” (stąd np. pomysł Niemców na organizowanie polskich oddziałów tzw. Polnische Wehrmacht). Politycy polscy liczyli jednak na konkretne koncesje, jak choćby powołanie polskiego zarządu ziem okupowanych.

Nieistniejący dziś Pałac Kronenberga w Warszawie, w latach 1916-17 siedziba Tymczasowej Rady Stanu Królestwa Polskiego. Budynek spalony w wyniku nalotu w 1939 r., resztki rozebrano w 1962 r. 

6 grudnia 1916 r., na mocy rozporządzenia wojskowych generalnych gubernatorów w Warszawie (niemieckiego) i w Lublinie (austriackiego) utworzona została polska Tymczasowa Rada Stanu Królestwa Polskiego, która zainaugurowała działalność 14 stycznia 1917 r. Rada miała stanowić głównie organ doradczy przy władzach okupacyjnych, jednak powszechnie postrzegano ją jako zalążek przyszłego rządu.

9 lipca 1917 r. I i III Brygady Legionów Polskich odmówiły złożenia przysięgi na wierność cesarzy Niemiec i Austro-Węgier, co dało początek kryzysowi przysięgowemu. 22 lipca aresztowany został brygadier Józef Piłsudski, którzy zarazem stał na czele Referatu Wojskowego Tymczasowej Rady Stanu. W ramach protestu, trzy dni później Rada podała się do dymisji. Jednocześnie, powołano Radę Regencyjną, której zadaniem miało być wyłonienie przyszłego króla polskiego (w tym czasie zakładano odbudowę Polski w ramach ustroju monarchicznego). Rada w początkowym składzie – arcybiskup Aleksander Kakowski, książę Zdzisław Lubomirski i marszałek Rady Sanu Wacław Niemojowski – nie uzyskała akceptacji władz zaborczych.

Ostatecznie Rada Regencyjna ukonstytuowała się na mocy reskryptów niemieckich i austro-węgierskich w 12 września 1917 r., a działalność rozpoczęła 27 października. Jej nieformalnym przewodniczącym został książę Zdzisław Lubomirski, energiczny działacz społeczny, członek Komitetu Obywatelskiego Miasta Warszawy i prezydenta miasta. Pozostałymi regentami zostali prymas arcybiskup Aleksander Kakowski i ziemianin Józef Ostrowski, prezes Stronnictwa Polityki Realnej. Wszyscy oni byli politykami konserwatywnymi o początkowo prorosyjskiej orientacji. 13 grudnia Rada powołała pierwszy formalny rząd pod prezydenturą Jana Kucharzewskiego.

Rada Regencyjna Królestwa Polskiego, od lewej: Józef Ostrowski, abp Aleksander Kakowski, Zdzisław Lubomirski

Rada Regencyjna, sprawująca formalną władzę w Warszawie z nadania okupantów, nie miała wysokiego autorytetu. Przez większy czas swojego istnienia ani ona, ani powołane przez nią rządy nie sprawowały realnej władzy, która pozostawała w rękach okupacyjnej administracji niemieckiej i austriackiej. Czary goryczy dopełniły haniebne traktaty brzeskie w marcu 1918 r., w których Niemcy i Austro-Węgry oddały wschodnie ziemie Kongresówki Ukraińskiej Republice Ludowej, a protesty Polaków zostały zignorowane. Od tej pory Rada i jej rząd były uważane w Warszawie za marionetkę okupantów, nierzadkie były przypadki ataków słownych i fizycznych na jej członków.

Dodajmy, było to traktowanie b. niesprawiedliwe, Rada bowiem wykonała wspaniałą pracę na polu odbudowy polskiej administracji, sądów i szkolnictwa, a więc tam, gdzie okupacyjne władze niemieckie pozwoliły jej działać. Należy pamiętać, że urzędy, sądy i szkoły w Kongresówce – w odróżnieniu od np. Galicji – były całkowicie zrusyfikowane. Osiągnięcia te zaowocowały w pierwszych latach istnienia Rzeczpospolitej.

Jesienią 1918 r., w obliczu upadku Austro-Węgier i rewolucji w Niemczech, Rada Regencyjna zainicjowała proces odbudowy Polski poprzez ogłoszenie aktu jej niepodległości 9 października. W kolejnych tygodniach przejmowała kolejne prerogatywy, takie jak przejęcie władzy zwierzchniej nad wojskiem (12 października), doprowadzenie do zrzeczenia się przez niemieckiego generał-gubernatora warszawskiego Hansa Hartwiga von Beselera urzędu Naczelnego Wodza Wojsk Polskich (21 października) i powierzenie tego stanowiska gen. Tadeuszowi Rozwadowskiemu (28 października).

Dodatek nadzwyczajny Monitora Polskiego z 7 października 1918 r. – Rada Regencyjna ogłasza niepodległość Polski. Według części historyków to właśnie ta data powinna być uważana za moment powstania odrodzonej Rzeczpospolitej i zostać ustanowiona Świętem Niepodległości. Na licencji Wikimedia Commons.

O ile aktom tym towarzyszył powszechny entuzjazm na ulicach Warszawy, to jednocześnie nasilały się protesty i naciski na odwołanie znienawidzonej Rady, do których dołączyły tarcia w łonie samego rządu. 3 listopada premier Józef Świeżyński, szef gabinetu powołanego 25 października (pierwszego, który nie wystąpił o formalną akceptację do władz Niemiec, i Austro-Węgier), podjął nieudaną próbę zamachu stanu i został odwołany ze stanowiska. W jego miejsce powołano tymczasowy rząd Władysława Wróblewskiego, który jednak nie miał już żadnej władzy ani autorytetu.

II. Niespokojny listopad 1918 r. Tymczasowy Rząd Ludowy w Lublinie.

Wraz z rozpadem Państw Centralnych na ziemiach polskich rozpoczął się ostry konflikt pomiędzy różnymi stronnictwami politycznymi. Szczególnie aktywne okazały się środowiska związane z Polską Partią Socjalistyczną i Polskim Stronnictwem Ludowym, niechętne – ich zdaniem – uzurpacji Rady Regencyjnej.

Kluczową postacią tych działań był Ignacy Daszyński, polityk lewicowy, twórca i działacz PPS i PPSD w Galicji, od 1897 r. poseł do parlamentu austriackiego, w którym pełnił funkcję szefa klubu Związku Posłów Socjal-Demokratycznych. Doskonały mówca, znany z wystąpień w obronie robotników, nazywany „Czerwonym Ignacem”.

Ignacy Daszynski2.jpg

Ignacy Daszyński (1866-1936)

2 października 1918 r. Ignacy Daszyński, w porozumieniu z posłami Narodowej Demokracji, przedłożył do parlamentu austriackiego wniosek domagający się odtworzenia Państwa Polskiego, obejmującego ziemie trzech zaborów, w tym Śląskiem, oraz ze swobodnym dostępem do morza. Była to odpowiedź na tzw. Akt 5 listopada 1916 r., w którym monarchowie niemiecki i austriacki zapowiadali utworzenie Polski, ale tylko w granicach Królestwa Kongresowego.

15 października 1918 r., wobec coraz wyraźniejszego rozpadu Austro-Węgier, Daszyński, wraz z innymi polskimi posłami, złożyli deklarację, że odtąd uważają się za obywateli polskich. Następnie wyjechał do Krakowa, gdzie 28 października znalazł się w prezydium Polskiej Komisji Likwidacyjnej, rodzaju polskiego zarządu dla Galicji. Wraz z jej przewodniczącym, Wincentym Witosem, zapobiegli próbom władz zaborczych podporządkowania jej Radzie Regencyjnej. Komisja miała także swoją filię we Lwowie, jednak jej kompetencje nie wykraczały poza ziemie zaboru austriackiego. Warto dodać, że 19 października powstał kolejny polski ośrodek władzy – Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego, która także proklamowała powstanie niepodległej Polski.

Jednym z celów ówczesnych środowisk niepodległościowych było powołanie jednolitego rządu Polski. Oznaczało to stworzenie ośrodka władzy konkurencyjnego dla Rady Regencyjnej. Na początku listopada doszło do porozumienia pomiędzy kierownictwem PPS, Stronnictwa Niezawisłości Narodowej i PSL w sprawie utworzenia wspólnego rządu na terenie Królestwa Kongresowego. Na jego siedzibę wybrano okupowany przez Austriaków Lublin ze względu na rozpad państwa Habsburgów i spodziewane zniesienie okupacji.

Jeden z afiszy proklamujących powstanie Rządu Ludowego rozklejanych w nocy z 6 na 7 listopada (jeszcze z nazwiskiem Witosa).

7 listopada 1918 r. proklamowany został Rząd Ludowy Republiki Polskiej w Lublinie. Ostatecznie udziału w rządzie odmówił Wincenty Witos i miał on wyraźnie lewicowy charakter. Jego premierem został Ignacy Daszyński, w jego skład weszli politycy PPS, PPSD i PSL „Wyzwolenie”, a także przedstawiciele środowisk legionowych, w tym Stanisław Thugutt, Jędrzej Moraczewski i Tomasz Arciszewski. Ministrem wojny został gen. Edward Rydz-Śmigły.

Program rządu zaczynał się od postulatu utworzenia niepodległego państwa:

…Państwo polskie, obejmujące sobą wszystkie ziemie, zamieszkałe przez lud polski, z własnym wybrzeżem morskim, stanowić ma po wszystkie czasy Polską Republikę Ludową.

Postulowano także natychmiastowe rozwiązanie Rady Regencyjnej i jak najszybsze powołanie Sejmu Ustawodawczego, a także wprowadzenie powszechnego prawa wyborczego obejmującego także kobiety, powołania armii czy wprowadzenie obowiązku edukacyjnego. Ponadto rząd miał szereg socjalistycznych postulatów, jak np. nacjonalizacja kopalń, lasów, udziału robotników w administracji zakładów pracy, wprowadzenie ośmiogodzinnego dnia pracy, itd.

Rząd Ludowy, mający poparcie Polskiej Organizacji Wojskowej, zdołał zdobyć władzę w Lublinie, gdzie m.in. aresztowano przedstawicieli Rady Regencyjnej. Powołano komisarzy w szeregu powiatów, a także w Radomiu. Struktury rządu powstały także w Łodzi i Płocku. Jednak rząd złożony jedynie z jednego środowiska politycznego nie miał szans zdobyć powszechnego poparcia. Od początku znalazł się pod ogniem krytyki środowisk konserwatywnych, w tym Narodowej Demokracji. Od jego działań całkowicie zdystansował się także Wincenty Witos oraz lewica rewolucyjna – PPS Lewica oraz Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL), dla których postulaty narodowe i niepodległościowe miały charakter „burżuazyjny”.

III. W stronę Rządu Rzeczpospolitej Polskiej. 10-17 listopada 1918 r.

10 listopada pociągiem z Magdeburga przyjechał do Warszawy Józef Piłsudski. Prezes Rady Regencyjnej, książę-regent Zdzisław Lubomirski, uważał Komendanta za męża opatrznościowego i był zwolennikiem przekazania mu pełni władzy, jednak pozostali członkowie Rady i rządu byli zwolennikami rozwiązania kompromisowego – oddania Piłsudskiemu władzy wojskowej w celu uspokojenia nastrojów. Akt ten – który miał miejsce 11 listopada – przeszedł do historii i został doskonale odebrany przez społeczeństwo, ale sytuacji Rady Regencyjnej to już nie poprawiło.

10 listopada 1918 r. Przyjazd Józefa Piłsudskiego do Warszawy z internowania w Magdeburgu. Obok niego książę-regent Zdzisław Lubomirski.

11 listopada w Warszawie panowała podniosła, ale i napięta atmosfera. Młodzież, dowborczycy, żołnierze, POW i milicja PPS rozpoczęły spontaniczne rozbrajanie żołnierzy niemieckich, pozostających jeszcze w Stolicy – w większości bez oporu, choć w kilku miejscach doszło do starć. Rozpoczął się wielki „zjazd gwiaździsty PPS” z całej Polski. Tego dnia delegacja socjalistów chciała wręczyć Józefowi Piłsudskiemu czerwony sztandar. Ten jednak odmówił stwierdzając, że „ma obowiązek działania w imieniu całego narodu”. Według potomnych, miał wówczas zwrócić się obcesowo do Edwarda Rydza-Śmigłego, który wszedł do Rządu Ludowego, tymi słowami:

Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić!

12 listopada do Warszawy przybył Ignacy Daszyński z częścią swojego rządu. Piłsudski przyjął go uprzejmie, jednak nie zamierzał na razie udzielać mu poparcia, co widząc Daszyński złożył na ręce Naczelnika dymisję. 13 listopada w Warszawie odbyła się ogromna demonstracja PPS, w której uczestniczyło ok. 50 tys. osób, domagająca się odwołania Rady Regencyjnej i gabinetu Władysława Wróblewskiego. Płomienne przemówienie wygłosił Ignacy Daszyński, a pochód przeszedł pod Kolumnę Zygmunta, zwieszając czerwone sztandary na wieży Zamku Królewskiego. Sytuacja w Stolicy była b. napięta, gdyż istniała realna obawa wybuchu jeśli nie rewolucji, to zamieszek. Wzmacniało to pozycję Ignacego Daszyńskiego, ale też i Józefa Piłsudskiego, gdyż od jego dalszych decyzji zależał bieg wydarzeń.

11 listopada 1918 r. Rozbrajanie żołnierzy niemieckich na ulicach Warszawy.

W tej sytuacji, z inicjatywy Lubomirskiego, rozpoczęto rozmowy pomiędzy członkami Rady Regencyjnej a Józefem Piłsudskim o przekazaniu pełni władzy. Rozmowy były burzliwe i zniecierpliwiony Komendant parokrotnie groził ich zerwaniem i wyjazdem do Wilna, co zapewne skończyłoby się wybuchem buntu.

Ostatecznie, 14 listopada 1918 r., Rada Regencyjna przekazała pełnię władzy Józefowi Piłsudskiemu, z zastrzeżeniem utworzenia rządu i przekazaniem mu władzy. Tego samego dnia Rada i rząd Władysława Wróblewskiego podjęły dekret o samorozwiązaniu.

W Warszawie dalej wrzało, wobec czego Józef Piłsudski tego samego dnia powierzył misję utworzenia rządu… Ignacemu Daszyńskiemu. W dekrecie napisał:

Licząc się z potężnemi prądami, zwyciężającemi dzisiaj na Zachodzie i Wschodzie Europy, zdecydowałem się zamianować prezydentem gabinetu pana posła Ignacego Daszyńskiego, którego długoletnia praca patrjotyczna i społeczna daje mi gwarancję, że zdoła w zgodnej współpracy z wszystkiemi żywiołami przyczynić się do odbudowy dźwigającej się z gruzów Ojczyzny.

Ignacy Daszyński zaproponował gabinet będący de facto powieleniem Rządu Ludowego w Lublinie.

Pochód narodowy na ulicach Warszawy, 17 listopada 1918 r. 

Nastąpiły długotrwałe negocjacje z przedstawicielami innych środowisk politycznych, przede wszystkim Narodowej Demokracji. Jednak postać samego Daszyńskiego („Czerwonego Ignaca”) wzbudzała zbyt duże kontrowersje ze względu na jego radykalnie lewicowe poglądy (np. podczas swej działalności w Szwajcarii współpracował m.in. z Karolem Marksem i Różą Luksemburg), a jego gabinet nie miał poparcia w praktycznie żadnych liczących się środowiskach politycznych poza PPS i jego powołanie nie mogło uzyskać akceptacji.

W tej sytuacji, wobec fiasku negocjacji, Ignacy Daszyński po raz kolejny w ciągu kilku kolejnych dni podał się do dymisji już 17 listopada. Z tego względu jego niedoszły rząd w II Rzeczpospolitej zyskał miano „gabinetu trzydniowego”.

Rezygnacja Ignacego Daszyńskiego z funkcji premiera 17 listopada 1918 r.

IV. Rząd Tymczasowy Republiki Polskiej – gabinet Jędrzeja Moraczewskiego

17 listopada 1918 r. sytuacja w Warszawie wróciła do punktu wyjścia. Odradzająca się Polska wciąż nie posiadała ani rządu, ani określonych granic. Nie była też uznawana na arenie międzynarodowej. W tej sytuacji Józef Piłsudski powierzył misję sformowania rządu swojemu zaufanemu współpracownikowi, Jędrzejowi Moraczewskiemu.

Urodzony 13 stycznia 1870 r. Jędrzej Moraczewski to jedna z wielu niesłusznie zapomnianych postaci polskiej historii. Inżynier kolejowy i drogowy, absolwent Politechniki Lwowskiej, legionista, działacz związkowy, polityk i publicysta, podobnie jak Ignacy Daszyński był socjalistą. W 1893 r. wstąpił do Galicyjskiej Partii Socjaldemokratycznej, później był jednym z przywódców i założycieli Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej i Polskiej Partii Socjalistycznej. W latach 1907-18 był posłem austriackiego parlamentu – Reichsratu, gdzie skutecznie walczył m.in. o poprawę warunków pracy robotników kolejowych i górników. Zakładał spółdzielnie, związki zawodowe, organizował kształcenie dla robotników.

Jędrzej Moraczewski (1870-1944), premier pierwszego rządu odrodzonej Rzeczpospolitej Polskiej. Zdjęcie wykonane ok. 1920 r.

Na początku I Wojny Światowej walczył najpierw w armii Austro-Węgier, a następnie w I Brygadzie Legionów, gdzie doszedł do stopnia kapitana saperów. Brał udział w walkach, stworzył regulamin musztry piechoty i tłumaczył literaturę fachową m.in. nt. budowy umocnień polowych i mostów. Blisko związany z Józefem Piłsudskim, jednak w odróżnieniu od większości legionistów pozostał wierny ideologii socjalistycznej. Przez pewien czas był uwięziony przez Niemców w 1917 r. za działalność polityczną. Po kryzysie przysięgowym i aresztowaniu Piłsudskiego był jednym z przywódców Konwentu Organizacji A – tajnej struktury powołanej latem 1917 r., będącej zakonspirowanym kierownictwem obozu piłsudczykowskiego. Sprawował także funkcję politycznego kierownika Polskiej Organizacji Wojskowej. W ramach Koła Polskiego w parlamencie austriackim zabiegał o uwolnienie legionistów uwięzionych w Szczypiornie. Był także zaangażowany w pracę Komisji Słownikowej przy Tymczasowej Radzie Stanu w Warszawie.

Austriacki mandat poselski złożył w październiku 1918 r. wraz z Ignacym Daszyńskim. W listopadzie wszedł w skład Rządu Tymczasowego w Lublinie jako minister komunikacji.

Jędrzej Moraczewski podczas służby w I Brygadzie Legionów. Na licencji Wikimedia Commons.

W odróżnieniu od „Czerwonego Ignaca”, Jędrzej Moraczewski uchodził za polityka bardziej umiarkowanego i dzięki temu uzyskał może nie tyle poparcie, co raczej akceptację Narodowej Demokracji. Próbował uzyskać poparcie możliwie szerokich kręgów politycznych, co jednak udało się w ograniczonym zakresie. W efekcie do jego gabinetu, który uzyskał miano Rządu Tymczasowego Republiki Polskiej, weszli przedstawiciele PPS (5 stanowisk, m.in. Tomasz Arciszewski), PPSD (premier i minister komunikacji – Jędrzej Moraczewski), PSL „Piast”, „Wyzwolenie” i Lewica (po 2 stanowiska, w tym minister rolnictwa Wincenty Witos), Zjednoczenie Ludowe i Stronnictwo Niezawisłości Narodowej (po jednym stanowisku), oraz 5 ministrów bezpartyjnych, w tym Józef Piłsudski jako minister spraw wojskowych (w zastępstwie stanowisko sprawował gen. Edward Rydz-Śmigły). Organizacją gabinetu zajął się Ignacy Daszyński.

Mimo wszystko zgromadzone w nowym rządzie partie trudno było to nazwać „szerokim spektrum politycznym”. Tak naprawdę był to w niewielkim stopniu zmieniony Rząd Lubelski i „gabinet trzydniowy”.

Premier Moraczewski otrzymał od Józefa Piłsudskiego następujące polecenie:

Panie kapitanie, ma pan zostać prezesem ministrów, ale pod dwoma warunkami: pierwszy, by pan nie wkraczał swymi zarządzeniami w jakiekolwiek stosunki społeczne, drugi [w tym momencie Piłsudski podniósł głos], wypracuje pan w ciągu jednego tygodnia ustawę wyborczą, i to tak, jak gdyby pan miał budować okopy.

Moraczewski wywiązał się z polecenia, przygotowując ustawę w ciągu trzech dni. Dawała ona m.in. prawo wyborcze kobietom. Poza tym pierwszy rząd II Rzeczpospolitej skupił się przede wszystkim na sferze społecznej i socjalnej, m.in. ustanowił ośmiogodzinny dzień pracy, zagwarantował legalność związków zawodowych i prawo do strajku, wprowadził inspekcję pracy, ubezpieczenia chorobowe, ochronę lokatorów i uchwalił dekret o walce z paskarstwem.

V. Rządy gabinetu Jędrzeja Moraczewskiego. Pucz Januszajtisa i upadek rządu.

Reformy rządu Jędrzeja Moraczewskiego wywołały jednak duże kontrowersje. Gabinet miał poparcie w środowiskach lewicy niepodległościowej, był natomiast krytykowany przez bogatsze warstwy społeczeństwa, a także przez skrajną lewicę (domagającą się nawet włączenia Polski w skład Rosji bolszewickiej). Trzeba jednak powiedzieć, że o ile reformy w sferze socjalnej były potrzebne, to rząd przez te działania w poważnym stopniu stracił z oczu kwestie wówczas bardziej istotne, jak sprawa utrzymania niepodległości Polski oraz kwestia granic.

Jednym z głównych problemów był brak uznania rządu Rzeczpospolitej na arenie międzynarodowej. Gabinet Jędrzeja Moraczewskiego został uznany jedynie – paradoksalnie – przez Niemcy i Austrię. Jednak nie na długo, gdyż po wybuchu Powstania Wielkopolskiego z tymi pierwszymi i tak zerwano stosunki. Najpoważniejszym jednak problemem była kwestia uznania przez państwa Ententy – Francję, Wlk. Brytanię, USA i Włochy. Wynikało to głównie z faktu, że większość członków rządu była dawnymi politykami bądź wojskowymi Państw Centralnych. Tymczasem w Paryżu nadal urzędował Komitet Narodowy Polski Romana Dmowskiego, uznawany przez państwa Ententy za tymczasowy rząd Polski, stacjonowała tam także Błękitna Armia gen. Józefa Hallera.

Także sytuacja wewnętrzna nie napawała optymizmem. Rząd premiera Moraczewskiego w pierwszych tygodniach urzędowania zanotował pewne sukcesy. Nie były to jednak na tym etapie kwestie najpilniejsze.

Oddział Milicji Ludowej w Lublinie, listopad 1918 r.

Dużo gorzej szło mu z rządzeniem, szczególnie na poziomie lokalnym. Z inicjatywy lewicowych ministrów utworzono Milicję Ludową, która w swoich kompetencjach wchodziła w rolę policji i wojska, a politycy endecji wręcz zarzucali rządowi, że ma ona w zamyśle zastąpić regularną armię. Powołano także Powiatowych Komisarzy Rządu Ludowego. Te niekonstytucyjne organy często były opanowane przez polityków o socjalistycznych lub wręcz komunistycznych poglądach, którzy na podległych sobie terenach organizowali władze na wzór niemal bolszewicki. Charakterystyczne były „oddolne” akcje zastępowania godła państwowego orłem bez korony czy usuwanie krzyży ze ścian budynków państwowych. Działania te wywoływały oburzenie społeczeństwa i cały szereg przypadków obywatelskiego nieposłuszeństwa w stosunku do rządu. Co gorsza, przez kraj przetoczyła się fala strajków, podczas których robotnicy przejmowali zakłady przemysłowe, a także wystąpień chłopskich, w wyniku których np. wyrzucano ziemian z dworów i dokonywano samowolnych parcelacji gruntów. Istniała poważna obawa wybuchu rewolucji.

Na początku 1919 r. zaczęła się poważnie komplikować sytuacja międzynarodowa Polski. Józef Piłsudski zdał sobie sprawę, że nie zdoła nakłonić państw Ententy do uznania rządu Jędrzeja Moraczewskiego, a ten z dnia na dzień traci kontrolę nad sytuacją w Kraju. Tymczasem od 1 listopada 1918 r. trwało polskie powstanie we Lwowie, wydatnie wsparte przez Wojsko Polskie, co jednak oznaczało wojnę z Zachodnio-Ukraińską Republiką Ludową (trwała do 16 lipca 1919 r.). 27 grudnia 1918 r. w Poznaniu wybuchło Powstanie Wielkopolskie przeciw Niemcom, rozpoczynały się walki z Rosjanami na wschodzie, z Litwinami na północnym-wschodzie i od 23 stycznia 1919 r. z Czechosłowacją o Śląsk Cieszyński, Spisz i Orawę.

18 stycznia 1919 r. miała się rozpocząć konferencja pokojowa w Paryżu, na którą należało wysłać uznawaną przez mocarstwa delegację.

4 stycznia 1919 r. Ignacy Jan Paderewski wraz z marszałkiem Józefem Piłsudskim po przyjeździe do Warszawy.

W tej sytuacji Józef Piłsudski uznał, że jedynym wyjściem jest powołanie ponadpartyjnego rządu z przedstawicielami opozycji i Komitetu Narodowego Polskiego. 4 stycznia 1919 r. do Warszawy przybył światowej sławy pianista i polityk Ignacy Jan Paderewski (jego wcześniejszy pobyt w Poznaniu stał się katalizatorem wybuchu powstania), który podjął z Józefem Piłsudskim rozmowy na temat utworzenia koalicyjnego rządu Narodowej Demokracji i PPS. Piłsudski nie zgodził się na proponowane rozwiązania, gdyż najważniejsze stanowiska w takim rządzie miały przypaść endekom. Rozmowy zakończyły się fiaskiem i Paderewski opuścił Warszawę Istnieją przypuszczenia, że wiedział on o dojrzewającym w Stolicy spisku przeciw Rządowi Tymczasowemu.

Nocą z 4 na 5 stycznia 1919 r. grupa spiskowców, złożona z oficerów Garnizonu Warszawskiego – sympatyków endecji, oraz prawicowych polityków, kierowana przez płk. Mariana Januszajtisa-Żegotę, Tadeusza Dymowskiego i księcia Eugeniusza Sapiehę, próbowała dokonać w Stolicy zamachu stanu (tzw. pucz Januszajtisa). Spiskowcy zdołali opanować kilka obiektów wojskowych i aresztować kilku ministrów oraz premiera Jędrzeja Moraczewskiego, zostali jednak szybko i bezkrwawo powstrzymani i aresztowani. Ostatecznie, decyzją Józefa Piłsudskiego, wobec niedoszłych zamachowców nie wyciągnięto prawie żadnych konsekwencji, gdyż Piłsudski nie rezygnował z próby zmontowania nowego rządu z udziałem Narodowej Demokracji, a jedynie ich ośmieszono.

Płk Marian Januszajtis-Żegota, przywódca nieudanego puczu przeciw Rządowi Tymczasowemu w nocy z 4 na 5 stycznia 1919 r.

Ignacy Paderewski wkrótce powrócił do Warszawy i podjął na nowo rozmowy z Józefem Piłsudskim, które tym razem doprowadziły do porozumienia. Na jego mocy Paderewski miał osobiście stanąć na czele nowego rządu (tymczasowego), w skład którego miała wejść duża grupa ministrów bezpartyjnych (część z nich faktycznie zwolenników Narodowej Demokracji), a także przedstawiciele PPS, PSL Lewica, SPK, ZLN i innych. Zadaniem rządu miało być doprowadzenie do porozumienia z Komitetem Narodowym Polskim w Paryżu, którego Paderewski był członkiem, a któremu Józef Piłsudski powierzył rolę przedstawicielstwa Polski na konferencji w Wersalu. Kolejnym krokiem miało być przeprowadzenie wyborów do Sejmu, planowanych na 23 stycznia 1919 r., oraz sprowadzenie do Polski Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera oraz innych polskich oddziałów wojskowych formujących się w różnych częściach Europy (m.in. we Włoszech).

Rząd Ignacego Jana Paderewskiego

16 stycznia 1919 r. Inauguracja rządu ponadpartyjnego Ignacego Jana Paderewskiego. Na licencji Wikimedia Commons.

16 stycznia 1919 r., po konsultacjach z Józefem Piłsudskim, premier Moraczewski podał swój gabinet do dymisji. Tego samego dnia misję utworzenia rządu ponadpartyjnego otrzymał Ignacy Paderewski. Nowy rząd zdołał zrealizować większość postawionych przed nim zadań. Był to pierwszy gabinet odtworzonej Rzeczpospolitej Polskiej uznany na arenie międzynarodowej.

VI. Dalsze losy Jędrzeja Moraczewskiego

Dla byłego szefa pierwszego rządu dwumiesięczny okres pełnienia funkcji premiera był jedynie epizodem w karierze politycznej. W pierwszych demokratycznych wyborach w Polsce 23 stycznia 1919 r. Jędrzej Moraczewski uzyskał mandat poselski z ramienia PPS. W ramach swojej partii uchodził za „prawicowca” ze względu na zdecydowanie patriotyczną orientację, z drugiej strony miał niezwykle radykalny program gospodarczy i społeczny – był zwolennikiem nacjonalizacji części przemysłu, w tym kopalń, hut i sektora naftowego, a także budowy nowych zakładów przemysłowych przez państwo i przejmowania zadłużonych. Postulował m.in. likwidację Senatu i zastąpienie go Izbą Pracy, w skład której mieliby wchodzić przedstawiciele przemysłu i związków zawodowych. Chciał także utworzenia milicji ludowej na wzór szwajcarski, która miałaby zastąpić wojsko – miało to zapobiec użyciu armii do tłumienia wystąpień robotniczych. Stanowczo wypowiadał się za utrzymaniem Górnego Śląska i Śląska Cieszyńskiego jako ziem rdzennie polskich.

Podczas wojny polsko-bolszewickiej stanął na czele Wydziału Wojskowego PPS, który zajmował się m.in. wspieraniem partyzantki na terenach opanowanych przez bolszewików. Następnie w 1920 r. wstąpił a ochotnika do Wojska Polskiego, walczył m.in. pod Włocławkiem a za swoje dokonania został odznaczony krzyżem Virtuti Militari V klasy. Wojna przyniosła mu jednak osobistą tragedię – jego 16-letni, najstarszy syn Kazimierz Moraczewski poległ walcząc jako ochotnik.

Po wojnie pozostał czynnym politykiem. W 1922 r. został ponownie wybrany do Sejmu. W latach 1925-26 był ministrem robót publicznych w rządzie Aleksandra Skrzyńskiego. Był zwolennikiem powrotu marszałka Piłsudskiego do czynnej polityki, doprowadził m.in. do nominacji na stanowisko ministra spraw wojskowych gen. Lucjana Żeligowskiego. Podczas zamachu majowego w 1926 r. wsparł Piłsudskiego, organizował m.in. strajk kolejarzy, który zapobiegł ściągnięciu do Warszawy wiernych rządowi wojsk z Wielkopolski. Następnie wszedł w skład pomajowego rządu Józefa Piłsudskiego, ponownie jako minister robót publicznych. Wobec przejścia PPS do opozycji wobec rządów Sanacji popadł w konflikt z kierownictwem partii i został z niej usunięty w 1927 r.

28 czerwca 1928 r. Inauguracja czwartego rządu Kazimierza Bartla. Ósmy od lewej minister robót publicznych Jędrzej Moraczewski.

Jędrzej Moraczewski do grudnia 1929 r. pełnił funkcję ministra robót publicznych w kolejnych rządach sanacyjnych. Miał duże zasługi jeśli chodzi o budowę mieszkań robotniczych, inwestycje w drogi i infrastrukturę oraz elektryfikację wsi, którą zamierzał zrealizować w oparciu o kontrakt z amerykańską firmą Harriman. Rozpoczął prace nad regulacją głównych rzek Polski oraz osuszeniem bagien na Polesiu. W wyniku krytyki endecji oraz rosnącego w siłę liberalnego skrzydła obozu piłsudczykowskiego zrezygnował z urzędu.

W kolejnych latach Moraczewski zaangażował się w działalność związkową. W 1930 r. został przewodniczącym Centralnego Zrzeszenia Klasowych Związków Zawodowych (CZKZZ), a w 1931 r. doprowadził do jego rozłamu i utworzył wspierający rząd Związek Związków Zawodowych (ZZZ). Jego lewicowe poglądy ulegały radykalizacji i zbliżyły się do idei syndykalistów, jednak pozostał zwolennikiem Józefa Piłsudskiego. Po śmierci marszałka w 1935 r. odsunął się jednak wraz z ZZZ od obozu sanacyjnego, krytykując go za nadmierne zbliżenie się do kręgów przemysłowych i związki z finansjerą, a także ograniczanie swobód obywatelskich.

Posiedzenie kierownictwa Związku Związków Zawodowych w 1935. Jędrzej Moraczewski siedzi w pierwszym rzędzie czwarty od lewej.

Ostatnie wystąpienie publiczne Jędrzeja Moraczewskiego miało miejsce podczas zjazdu legionistów w 1939 r. Stanął on wówczas na czele grupy socjalistów spośród dawnych współpracowników marszałka, domagając się powrotu do lewicowych „korzeni” ideologicznych obozu sanacyjnego i budowy „Polski Ludowej”.

W czasie II Wojny Światowej Jędrzej Moraczewski pracował w spółdzielni spożywców w Sulejówku, gdzie mieszkał wraz z rodziną, był też zaangażowany w działalność konspiracyjnego Związku Syndykalistów Polskich.

Jędrzej Moraczewski był od 1896 r. żonaty z Zofią z. d. Gostkowską, znaną działaczką PPS i organizacji kobiecych, córką rektora Politechniki Lwowskiej. Małżeństwo od 1920 r. mieszkało w Sulejówku w willi „Siedziba” przy ul. 11 listopada. Utrzymywali bliskie relacje z Aleksandrą i Józefem Piłsudskimi, to właśnie Zofia Moraczewska namówiła żonę marszałka do nabycia sąsiedniej willi „Milusin” w 1921 r.

Moraczewska1.jpg

Zofia Moraczewska z.d. Gostkowska (1873-1958), posłanka PPS i BBWR.

Moraczewscy mieli czworo dzieci. Niestety, losy ich rodziny ułożyły się tragicznie. Pierwszy syn Tadeusz (ur. 1901 r.) zmarł w niemowlęctwie. Kolejny, wspomniany Kazimierz (ur. 1903 r.) zginął jako ochotnik podczas wojny 1920 r. Trzeci syn Adam (ur. 1907 r.) w okresie międzywojennym był doktorem historii na Uniwersytecie Warszawskim i pracownikiem Archiwum Państwowego. Po wybuchu wojny wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, gdzie pełnił funkcję kuriera i przechodził z meldunkami na Węgry. Schwytany przez Niemców, zginął w Oświęcimiu w 1941 r. Jedyna córka Moraczewskich, Wanda (ur. 1905 r.), była nauczycielką łaciny. W czasie wojny żołnierz ZWZ i Armii Krajowej, została aresztowana przez Niemców i zamordowana na Pawiaku w 1942 r.

Willa „Siedziba” w Sulejówku, w latach 1920-58 dom rodziny Moraczewskich.

W 1940 r. Moraczewscy zostali wyrzuceni ze swojego domu przez Niemców, zamieszkali w oficynie sąsiedniej willi. Tam 5 sierpnia 1944 r. Jędrzej Moraczewski został trafiony w krtań kulą wystrzeloną przypadkowo na ulicy przez sowieckiego żołnierza i zmarł chwilę później. Do 1948 r. jego ciało spoczywało w prowizorycznym grobie na terenie posesji, po czym zostało ekshumowane i pochowane na Wojskowych Powązkach. Zofia Moraczewska powróciła po wojnie do willi Siedziba i mieszkała tam do śmierci w 1958 r.

M. O.

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *